Jak tylko zacząłem prowadzić tę stronę, powziąłem mocne postanowienie, że będę moich czytelników na bieżąco informował na temat tego, jak społeczność się rozwija. Potem zrewidowałem ten pomysł i uznałem, że podsumowanie roku wystarczy. W związku z tym po niemal 14 miesiącach od startu przychodzę z podsumowaniem tego, co się wydarzyło na stronie przez kolejnych 12 miesięcy od końca lutego 2022 😉
Założenia
Nikogo nie zdziwi, jeśli powiem, że bezpośrednim impulsem do założenia bloga był wybuch wojny na Ukrainie w lutym tamtego roku. Zresztą wprost o tym piszę w zakładce O co chodzi?. To znaczy nosiłem się z takim zamiarem już od dłuższego czasu, ale wówczas uznałem, że nie ma już na co czekać. I wydaje mi się, że dobrze zrobiłem, bo nasi byli sowieccy przyjaciele szybko uznali, że należy nas ukarać za pomoc Ukrainie. Ataki na infrastrukturę krytyczną (szpitale, elektrownie, obiekty wojskowe) to jedno. O bezpieczeństwo takich obiektów i instytucji dbają mądrzejsi ode mnie. Natomiast prawdziwą plagą okazała się zwiększona aktywność trolli z fabryki pod Petersburgiem. Nie tylko stamtąd oczywiście, ale ołgińska fabryka trolli już dość mocno przedarła się do świadomości publicznej i stała się niejako symbolem rosyjskich kampanii dezinformacyjnych.
Takie kampanie (phishingowe, dezinformacyjne (1), (2), oszczercze i inne) odnosiły zawsze duży skutek. Niektóre z nich są naprawdę dobrze przygotowane, dlatego uznałem, że nie można nic nie robić, kiedy można zrobić coś. Zacząłem więc dzielić się swoją wiedzą, ale chciałem też, aby dotrzeć z nią do osób najbardziej narażonych. Czyli tych, które słabo radzą sobie z poruszaniem w internecie i z technologią w ogóle.
I wiecie co? Chyba w końcu zaczęło się to udawać 😉
Rozwój strony na przestrzeni roku
Początki były bardzo ambitne. Zależało mi, aby przekazać jak największą ilość informacji – najlepiej natychmiast. Z perspektywy czasu wiem, że nie był to najmądrzejszy pomysł. To znaczy idea była zacna, ale publikując artykuły codziennie zalałem Was niemal jak spamem i zainteresowanie czytaniem nowych wpisów zaczęło bardzo szybko wygasać. Trudno się dziwić – w ciągu pierwszego miesiąca napisałem 11 artykułów. Co najmniej, jakby płacili mi wierszówkę.
Potem było różnie – powiększenie się rodziny trochę zmieniło moje priorytety i druga połowa roku to raczej było gonienie w piętkę i cucenie nieboszczyka. 😉 Strona dostała co prawda nowy layout, uzupełniłem nieco słownik i poprawiłem bezpieczeństwo (Wasze i moje, ale o tym kiedy indziej). Ba, opublikowałem nawet jeden wpis! I to, nieskromnie mówiąc, jeden z moich lepszych. 😉 Niemniej poza krótkimi wrzutkami na social media niewiele się tu działo. Tym bardziej cieszę się, że starzy czytelnicy nie odpłynęli i jak tylko zaczęły pojawiać się nowe wpisy, wróciliście i chętnie je czytacie! 🙂
Podsumowanie 2022 roku w liczbach (i w obrazkach, no, jednym obrazku)
Obrazek wyróżniający dla tego wpisu to wycinek ze statystyk mojej strony za okres, o którym piszę. Poniżej ten sam okres pokazany w Google Analytics (nie tak ładny, ale za to z didaskaliami), aby zacząć temat od „grubych klocków”.

Dlaczego jestem zadowolony, chociaż liczby są raczej pocieszne w porównaniu z innymi stronami zajmującymi się cyberbezpieczeństwem? Z kilku powodów:
- Oczywiście z liczby użytkowników. To jest wskaźnik pokazujący unikalne wejścia, a więc co najmniej 1000 osób odwiedziło moją stronę. Większość z nich pewnie weszła i wyszła, ale część została i przeczytała, co mam do powiedzenia.
- Średni czas trwania sesji. Powiecie, że minuta to mało, a ja powiem, że to średnio. 😉 Bo średnio na każdą osobę, która weszła i wyszła po kilku sekundach znalazła się osoba, która przeczytała co najmniej jeden artykuł. Albo przynajmniej rozejrzała się po zakamarkach strony. Piszę krótkie artykuły – większość z nich można przeczytać w okolicach 5 minut i to jak ktoś wolno czyta. Także średnia powyżej minuty to dla mnie małe zwycięstwo.
- Zielony trójkącik na pizzy użytkowników, czyli ci powracający do mnie co najmniej raz. 100 osób uznało po pierwszym zajrzeniu na mojego bloga, że warto wrócić i poczytać, co tam nowego naskrobałem. To jest dla mnie największa wygrana i za to dziękuję! Znowu pewnie powiecie, że setka to niedużo? A ja powiem, że to są dwa autokary wycieczkowe ludzi (albo jeden nieźle upakowany autobus miejski). I że tym dwóm autokarom ludzi chciało się wrócić, bo uznali, że jest dla nich z tego jakiś pożytek. Wiem też od Was, że pomogłem paru osobom wykaraskać się z potencjalnych kłopotów, więc zbijam sobie piątkę.
Jednej rzeczy nie ma na obrazku, więc jej nie punktuję w ramach listy. Miarą zainteresowania jest też to, ile osób zapisuje się na listę mailingową newslettera (możecie to zrobić przez okienko po prawej stronie, jest tam zawsze, serdecznie zachęcam!). Jeśli ktoś podaje swojego maila, to znaczy, że zależy mu, żeby być na bieżąco. 😉
Podsumowanie 2022 – technikalia (dla mnie ciekawe)
- Stronę stworzyłem w porywie serca i jedyne, co początkowo zrobiłem w kontekście bezpieczeństwa, to była Polityka Prywatności. Nie była ona zresztą idealna, ale teraz ją usprawniłem i dostosowałem do stanu faktycznego. Jeśli ktoś jest ciekawy albo dziwny jak ja, to można poczytać. 🙂
- Wprowadziłem dodatkowe zabezpieczenia. Pierwotnie był to tylko firewall zapewniany przez dostawcę hostingu, a teraz jest tego dużo więcej 😉
- zarządzanie bezpieczeństwem baz danych,
- zarządzanie bezpieczeństwem systemu plików,
- czarna lista niechcianych adresów IP i maili z dziwnych domen (wiadomo, skąd),
- ochrona antyspamowa,
- skaner anty-malware,
- zarządzanie kontami użytkowników (tak na zaś, bo jeszcze nie ma takiej funkcjonalności),
- zacząłem robić kopie zapasowe (w kilku miejscach, czyli tak, jak Wam doradzam w przywołanym artykule),
- dopisałem nagłówki bezpieczeństwa – jeśli ktoś jest ciekawy, o co chodzi, to tu jest pełny raport dla mojej strony.
- Poprawiłem captchę przy zapisywaniu się do newslettera. Teraz nie trzeba przepisywać nieczytelnych numerków, robota robi się sama. Wiem, że parę osób omal nie zrezygnowało przez to z subskrypcji. 😉
Co jest w planach?
A czego nie ma! Mówiąc poważnie, plany są ambitne i tylko czas pokaże, czy da się je zrealizować. Właściwie to głównie od niego zależy, czy da się je zrealizować. 😉
- Potwierdzam to, o czym wspominałem w artykule o kodach QR. Chcę zrealizować kilka kampanii interaktywnych, w których będziemy sprawdzać Waszą podatność na różne ataki socjotechniczne. Oczywiście to tylko zabawa dla chętnych, także bez obaw, nie będę Was phishował bez Waszej zgody. 🙂 Przy czym muszę zaznaczyć, że tutaj niestety oprócz czasu istotnym czynnikiem będą także finanse. Ruszymy więc z kampanią dopiero po znalezieniu budżetu na ten szczytny cel.
- Nim wykluło mi się pisklę, nawiązałem kilka bardzo obiecujących współprac, które niestety potem zamarły. Większość z nich zamarła na etapie planowania. Mam nadzieję, że w najbliższych miesiącach uda się te plany reanimować, o ile ludzie jeszcze się na mnie nie poobrażali.
- Piszę książkę. To znaczy ebooka. Niedługiego, mam nadzieję zamknąć się w objętości, którą można łyknąć na raz, jednego wieczora. To oznacza nie więcej, niż 20-30 stron maszynopisu. Będzie o płatnościach elektronicznych.
Tyle! To chyba mój najdłuższy wpis. Ale sam jestem sobie winien. Gdybym pisał takie podsumowania częściej, to potem nie spędzałbym nad nimi połowy nocy. A tak mam za swoje. Liczę jednak, że zainteresowałem Was choć trochę i że te informacje zachęcą Was do śledzenia mnie dalej!
Czuwaj!
Odkryj więcej z Bezpieczny Blog
Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.