Po co mi antywirus?

Pan Redaktor

7 marca, 2022

tarcza, po co mi antywirus?

Po co płacić pieniądze, jak i tak to nic nie robi, tylko spowalnia komputer? Jakoś nigdy nie złapałem wirusa, a w ogóle to u mnie na komputerze nie ma nic, co można by ukraść. To po co mi antywirus?

Hehe…

Zacznijmy od początku.

Co to jest antywirus?

Za Wikipedią:

Program antywirusowy – program komputerowy, którego zadaniem jest wykrywanie, zwalczanie i usuwanie wirusów komputerowych. Współcześnie najczęściej jest to element pakietu programów chroniących komputer także przed wieloma innymi zagrożeniami.

Część starszych użytkowników przyzwyczajona jest do tego, że program antywirusowy po prostu odpalał się o konkretnej godzinie albo na żądanie, skanował pliki i tyle, koniec roboty. A nie! Jeszcze o 3 w nocy informował, że BAZA WIRUSÓW ZOSTAŁA ZAKTUALIZOWANA. Jednak dzisiejsze antywirusy to kombajny, które realizują wiele zadań jednocześnie.

Skanery

W zasadzie jest to jedna z podstawowych i pierwotnych funkcji programu antywirusowego, o której wspomniałem akapit wyżej. Każdy rozpoznany wirus ma swoją sygnaturę w bazach antywirusów. Skaner przeczesuje nasz komputer w poszukiwaniu takich sygnatur i jeśli na jakąś natrafi, informuje o tym użytkownika. Kluczem do sukcesu są w tym przypadku aktualność bazy wirusów (to zależy od producenta, ale włączmy automatyczne aktualizacje) i regularność w skanowaniu komputera (to zależy od nas). Skanery jednak najlepiej sprawdzają się wtedy, gdy mamy podejrzenie, że komputer został zainfekowany.

Monitory

Monitory domyślnie działają przez cały czas, w którym komputer jest uruchomiony (chyba, że użytkownik zadecyduje inaczej). W zasadzie nie przeszkadzają one w korzystaniu komputera, ponieważ działają w tle. Jeśli monitor wykryje anomalie w działaniu aplikacji, zaalarmuje o tym użytkownika i może je zablokować. Moduły te mają też bardzo przydatną właściwość sprawdzania stałych wartości oprogramowania (data utworzenia, rozmiar itd.). Jeśli wartości stałe zmieniają się, oznacza to obecność wirusa w aplikacji, o czym monitor poinformuje użytkownika.

Kwarantanna

Ostatnio większość z nas dobitnie przekonała się, na czym kwarantanna polega. Jeśli chodzi o antywirusy, co do zasady wygląda to tak samo. Kwarantanna dotyczy najczęściej plików wykonywalnych (tych z rozszerzeniem .exe), a więc na przykład instalatorów programów. Jeśli dany plik zachowuje się nie tak, jak powinien, jest on izolowany od pozostałych plików. Następnie może on zostać naprawiony poprzez usunięcie szkodliwych elementów lub całkowicie usunięty z komputera.

Programy autoweryfikujące

Obliczają one sumy kontrolne (służące do tego samego co cyfry kontrolne w numerach PESEL czy NIP, ale nieco bardziej złożone) dla wskazanych plików. Jeżeli dany plik istniał wcześniej, program autoweryfikujący porównuje sumy kontrolne starej i nowej wersji pliku i reaguje, jeśli się one różnią.

„Szczepionki”

Tak jak w prawdziwym życiu, szczepionki skierowane są przeciwko konkretnym wirusom. Różnica polega na tym, że szczepionka, którą dostajemy w ramię, walczy np. z wirusem grypy albo koronawirusem. Większość „cyber-szczepionek” to bardzo rozbudowane programy, które potrafią zwalczać tysiące wirusów. Nie działają one tylko przeciwko najnowszym odmianom złośliwego oprogramowania.

Skanery online

Są to rozwiązania, które pozwalają na sprawdzenie konkretnych plików, obszarów dysku czy nawet adresów internetowych z poziomu przeglądarki. Zwykle mają one dość ograniczone możliwości w stosunku do swoich „stacjonarnych” odpowiedników. Jeżeli macie jednak jakieś podejrzenia co do pliku czy dziwnie wyglądającej strony, możecie je w ten sposób zweryfikować. Najpopularniejszym chyba rozwiązaniem tego typu jest projekt VirusTotal.

Na jaki antywirus się zdecydować?

Odpowiedź jak zwykle brzmi „to zależy”. Największy wybór mają oczywiście użytkownicy wszelkiej maści Windowsów, bo jest to w tej chwili system, na którym pracuje około 80% komputerów osobistych. Co za tym idzie, prawie wszyscy producenci antywirusów mają wersje swoich programów na Windowsa. Ale ze względu na swoją popularność jest to też system najczęściej atakowany przez przestępców. Dlatego użytkownicy tego systemu muszą zachowywać dużo większą czujność, niż posiadacze macOS czy różnych dystrybucji Linuxa.

Jest jednak dobra wiadomość, a nazywa się ona Windows Defender. Przeszedł on długą drogę i jego obecne wersje zapewniają naprawdę dobrą ochronę dla użytkowników domowych (przedsiębiorstwa to zupełnie inna historia). Poza typowymi rozwiązaniami antywirusowymi daje możliwość logowania biometryką, kopie zapasowe, bezpieczeństwo dla rodziny itd. Co więcej, dostajemy go w pakiecie z systemem, więc nie ponosimy dodatkowych kosztów.

Dla użytkowników macOS i Linuxów mam tylko jedną radę – nie sądźcie, że nie ma na nie wirusów. Oczywiście deweloperzy włożyli wiele wysiłku w stworzenie systemów bezpieczniejszych od Windowsa, ale nie ma czegoś takiego jak całkowicie bezpieczny system.

Firmy takie jak Norton czy Bitdefender mają przygotowane rozwiązania dla różnych systemów, więc jeżeli macie w domu urządzenia z różnymi systemami (chcociażby komputer z Windowsem i telefon z Androidem), to można zaoszczędzić parę złotych, kupując jeden program dla wszystkich urządzeń. Sam korzystam z jednego z nich od lat i jestem bardzo zadowolony.

Na koniec wypada wspomnieć jeszcze o jednej rzeczy, o której jeszcze kilka tygodni temu bym nie pomyślał. Rozszerzając myśl z artykułu o weryfikacji informacji poddaję Wam pod rozwagę, skąd chcecie kupować takie oprogramowanie. Do przeczytania zostawiam oświadczenie prezesa Kaspersky Lab Polska, a Wy zastanówcie się, czy chcecie mieć w tej chwili rosyjskie oprogramowanie na swoich komputerach.

Już wiecie, po co jest antywirus? 🙂


Odkryj więcej z Bezpieczny Blog

Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.

1 komentarz do “Po co mi antywirus?”

Zostaw komentarz

Odkryj więcej z Bezpieczny Blog

Zasubskrybuj już teraz, aby czytać dalej i uzyskać dostęp do pełnego archiwum.

Czytaj dalej