Przejdź do treści

Wpis

Cybersecurity Congress 2026: kolejna konferencja o AI i security. Tym razem warto sprawdzić, czy nie tylko kolejna

· Pan Redaktor · Newsletter, Sztuczna inteligencja

Kalendarz branżowy w Polsce puchnie od wydarzeń o cyberbezpieczeństwie. Część z nich kończy się trzema slajdami o „rosnącej świadomości zagrożeń”, kawą o smaku kompromisu i zdjęciem grupowym pod logo sponsora. Piszę to bez złośliwości — albo prawie bez — bo sam bywam na takich spotkaniach i wiem, że organizatorzy rzadko startują z zamiarem marnej jakości. Po prostu format się zużył; ten sam zestaw haseł, te same checklisty, ta sama obietnica networkingu, która w praktyce oznacza kolejkę po broszurę.

Dlatego gdy w skrzynce pojawia się zapowiedź pierwszej edycji Cybersecurity Congress 2026, odruch jest prosty: przewinąć. Ja jednak zajrzałem w agendę. I — o dziwo — nie zamknąłem karty po piętnastu sekundach.

9 września 2026, Warszawa, Warsaw Financial Center przy Emilii Plater 53, dokładnie 23. biura BEC Financial Technologies. Wejście bezpłatne po rejestracji na cybersecuritycongress.pl. Organizacja: Techevents przy hostingu BEC. Brzmi jak wydarzenie, które chce być duże, ale jeszcze nie musi udawać, że jest „największe w Europie Środkowej”. To dobry znak. Pierwsze edycje czasem mają tę przewagę nad dziesiątymi, że jeszcze nie zdążyły się skostnieć.

Dlaczego w ogóle o tym piszę

Nie dlatego, że świat potrzebuje kolejnego tekstu „nie przegap wydarzenia roku”. Świat akurat tego nie potrzebuje. Piszę, bo program tej konferencji trafia w punkt, w którym siedzi dziś większość sensownych rozmów o security: tam, gdzie sztuczna inteligencja przestaje być dodatkiem do slajdu i zaczyna być wektorem ataku, narzędziem obrony i elementem cyklu wytwarzania oprogramowania jednocześnie.

Od roku czytam o prompt injection w artykułach, które brzmią jak tłumaczenie dokumentacji OWASP na język LinkedIna. Od roku słyszę o „AI vs AI” jako o przyszłości SOC, zwykle bez wyjaśnienia, co z tego wynika dla kogoś, kto rano ma zamknąć ticket, a nie napisać whitepaper. Od roku oglądam red teaming modeli językowych traktowany albo jak magia, albo jak checklista do odhaczenia przed audytem.

Tymczasem praktyka jest nudniejsza i ciekawsza zarazem. Modele językowe już są w mailach, w helpdesku, w pipeline’ach developerskich i — coraz częściej — w rękach ludzi, którzy nie potrzebują PhD z ML, żeby wygenerować wiarygodny phishing. Jeśli konferencja obiecuje mówić o tym bez rytuału „AI zmienia wszystko”, warto posłuchać. Choćby po to, żeby sprawdzić, czy branża mówi jeszcze do siebie, czy już tylko do algorytmu rekomendacji.

Co jest w programie (i dlaczego to ma sens jako całość)

Agenda nie jest przeładowana. To też dobry znak. Lepiej sześć–siedem wystąpień, po których da się coś wynieść, niż dwanaście równoległych ścieżek, z których wybiera się losowo i żałuje przy kawie.

Dzień zaczyna się około 10:40 otwarciem, a potem leci blok, który — jeśli dobrze go czytać — układa się w dość logiczną opowieść.

Janusz Nowak (Cloud Domain Architect w BEC, Microsoft Azure MVP) otwiera temat od strony, którą security często omija: od cyklu wytwarzania. Wystąpienie From AI Assistance to Agentic SDLC: What’s Missing and Why Cloud Matters zapowiada coś ważniejszego niż kolejny pean na cześć copilota. Bo przejście od „AI pomaga pisać kod” do „agent uczestniczy w SDLC” to nie upgrade narzędzia, a zmiana modelu zaufania: kto orkiestruje, kto egzekwuje polityki, gdzie kończy się wygodny autocomplete, a zaczyna autonomiczna decyzja w chmurze. Cloud w tytule nie jest ozdobą — to pytanie o governance, a nie o kolejny managed service na slajdzie.

Potem Paweł Ciołek (Security Architect, BEC) bierze OWASP Top 3 dla LLM-ów: prompt injection, wyciek wrażliwych informacji, podatności łańcucha dostaw. Wysoki poziom, bez udawania, że w trzydzieści minut ogarnie się cały Top 10 z 2025. I dobrze. Bo jeśli ktoś w organizacji dopiero wdraża chatboty albo „asystentów” podpiętych do wewnętrznych danych, te trzy ryzyka i tak wystarczą, żeby zepsuć sen na dłużej niż jeden sprint.

Po krótkiej przerwie wchodzi Adrian Sroka z propozycją, która brzmi podejrzanie prosto: Seven questions that reveal every AI security risk. Podejrzanie proste rzeczy w security bywają albo banałem, albo rzadkim przypadkiem narzędzia, które faktycznie działa. Sroka zapowiada podejście bez kolejnego frameworka na sto stron: zestaw pytań, które mają pomóc zobaczyć ryzyka tam, gdzie AI wychodzi poza chatbota i zaczyna działać jak agent. Jeśli to wyjdzie, będzie to jedno z tych wystąpień, po których ludzie wracają do firmy z kartką, a nie z PDF-em.

Kolejny blok to temat, który lubię i którego się trochę boję jednocześnie. Wojciech Badura (Comarch) o Weaponized LLMs — o tym, jak niefiltrowane modele językowe przemysłowo produkują spersonalizowaną socjotechnikę: automatyczny OSINT, deepfake głosu, rozmowy w czasie rzeczywistym. Obrona ma iść w stronę Zero Trust, uwierzytelniania odpornego na phishing i — tak — AI przeciw AI przy wykrywaniu anomalii. Brzmi nowocześnie. Jest nowocześnie. Pytanie, ile z tego da się wdrożyć w organizacji, która wczoraj domykała MFA „prawie wszędzie”. Ale właśnie dlatego warto to usłyszeć na żywo, a nie w streszczeniu z newslettera.

Po lunchu panel: How AI impacts cybersecurity, z udziałem prelegentów (szczegóły jeszcze się domykają — na stronie wisi uczciwe „soon”). Panele bywają najsłabszą częścią konferencji albo jedyną, przy której sala naprawdę się odzywa. Tu stawka jest jasna: albo wyjdzie rozmowa o napięciu między innowacją a kontrolą, albo seria grzecznych zdań o „potrzebie równowagi”. Trzymam kciuki za to pierwsze.

Dalej slot techniczny Roberta Przybylskiego (Microsoft MVP Security) — tytuł jeszcze niepodany. Potem zamyka dzień Beata Zalew* z Think like an attacker: Hardening LLMs via AI Red Teaming. Czyli: prompt injection i jailbreaki to dopiero początek; dalej data poisoning, ataki pośrednie, automatyczny i ręczny red teaming, guardraile, które nie zabijają użyteczności modelu. Lubię ten kąt, bo jest nieprzyjemnie praktyczny. Bezpieczeństwo AI nie zaczyna się od polityki „używaj odpowiedzialnie”. Zaczyna się od założenia, że ktoś będzie próbował złamać system — i od pytania, czy złamiesz go pierwszy Ty, w kontrolowanych warunkach.

Czego tu nie ma (i to też jest informacja)

Nie ma — przynajmniej w zapowiedzi — wielogodzinnego monologu o compliance jako o jedynym sensie istnienia działu security. Nie ma też wrażenia, że całość ma sprzedać konkretny produkt pod przykrywką „case study”. Będą stoiska partnerów i targi pracy IT/cybersecurity; to normalne i nie ma co udawać, że konferencje żyją z samego entuzjazmu. Networking będzie networkingiem: albo wyjdzie rozmowa, albo zbieranie broszur. Przy odrobinie szczęścia to pierwsze.

Dla kogo to jest napisane wprost: security, SecOps, DevOps, SysOps, developerzy, testerzy, architekci, ludzie od AI, konsultanci. Czyli spory wycinek branży, która od dwóch lat kręci się wokół tego samego pytania w różnych opakowaniach: jak budować i chronić systemy, w których model językowy nie jest już ciekawostką, tylko komponentem.

Kilka zastrzeżeń, bo lubię zastrzeżenia

Po pierwsze: to pierwsza edycja. Pierwsze edycje mają prawo się potknąć o logistykę, akustykę albo o to, że jedno wystąpienie ucieknie w marketing. Po drugie: bezpłatny bilet nie oznacza bezkosztowego dnia — kosztuje czas, dojazd i uwagę, której i tak brakuje. Po trzecie: sam fakt, że na scenie mówią o LLM-ach, nie gwarantuje, że po wyjściu będziesz mądrzejszy o warstwę praktyki. Gwarantuje najwyżej, że usłyszysz wersję rozmowy, która właśnie dzieje się w branży — zanim zdąży ostygnąć w kolejnym raporcie „trends 2027”.

Gdybym był złośliwy, napisałbym, że połowa wartości takich wydarzeń i tak powstaje na korytarzu, między kawą a pytaniem „a jak wy to w ogóle ogarniacie u siebie?”. Ale nie jestem złośliwy, więc dodam tylko: jeśli korytarz ma sens, sala też powinna. Tu sala wygląda na przygotowaną pod tematy, które nie są już science fiction.

Praktycznie

Kiedy: 9 września 2026
Gdzie: Warsaw Financial Center, ul. Emilii Plater 53, Warszawa (biuro BEC, 23. piętro)
Dla kogo: od security i SecOps po Dev/Test/AI — szeroko, ale nie „dla każdego, kto ma LinkedIna”
Koszt: bezpłatnie po rejestracji
Rejestracja i agenda: cybersecuritycongress.pl

Jeśli siedzisz w tych tematach i masz wrażenie, że od roku czytasz o tych samych zagrożeniach w coraz ładniejszych opakowaniach — warto czasem usłyszeć to na żywo. Choćby po to, żeby sprawdzić, czy nadal się zgadzasz z samym sobą.

Do zobaczenia w Warszawie. Albo nie — kalendarz i tak zwykle wygrywa. Ale rejestracja jest darmowa, więc ryzyko ogranicza się głównie do własnej dyscypliny.


Odkryj więcej z Bezpieczny Blog

Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.

Tagi: , ,

Zostaw komentarz

Odkryj więcej z Bezpieczny Blog

Zasubskrybuj już teraz, aby czytać dalej i uzyskać dostęp do pełnego archiwum.

Czytaj dalej