Podmiotowość w erze totalnej predykcji

Pan Redaktor

19 sierpnia, 2025

Świat, w którym myślą za nas

Wyobraźmy sobie przyszłość, w której każdy z nas ma własny cyfrowy cień – Indywidualny Sigma-Profil (IN-Σ). To nie jest zwykła kopia danych z Facebooka czy historia wyszukiwań. To pełna, kwantowa mapa umysłu: nasze wspomnienia, nawyki, schematy decyzyjne, a nawet sposób, w jaki się wahamy i jak zmieniamy zdanie.

Te profile żyją równolegle do nas, biorą udział w symulacjach i obliczeniach. Państwa, firmy i algorytmy korzystają z nich, by przewidywać przyszłość – od cen akcji, przez wyniki wyborów, aż po skutki kolonizacji Marsa. A my? My powoli przestajemy być właścicielami własnych myśli.

I tu rodzi się pytanie: czy w takiej rzeczywistości nadal jesteśmy wolnymi podmiotami, czy tylko biologicznymi dodatkami do własnych modeli?

Obraz człowieka stojącego naprzeciw własnej cyfrowej sylwetki złożonej z pikseli, kodu albo fragmentów danych.

Filozofia kontra algorytmy

Od wieków spieramy się o to, czy naprawdę mamy wolną wolę. Arystoteles wierzył, że człowiek potrafi świadomie wybierać między możliwościami. Kartezjusz rozdzielał duszę od materii i dawał nam pewność „cogito ergo sum” – skoro myślę, to istnieję. Kant twierdził, że dopiero autonomia czyni nas istotami moralnymi.

Dziś jednak technologia mówi: „znam cię lepiej niż ty sam siebie”. Jeśli twój cyfrowy sobowtór przewidzi, co wybierzesz, zanim ty to poczujesz – to czy wybór wciąż jest twój?

Niektórzy współcześni filozofowie, jak Daniel Dennett, sugerują, że świadomość to proces informacyjny. Jeśli tak, to jej kopia również może być osobą. Inni, jak David Chalmers, odpowiadają: nawet jeśli masz idealny model, wciąż brakuje mu tego, co najważniejsze – doświadczenia bycia sobą.

Pierwsze kroki ku predykcji – dziś, tu i teraz

Sylwetka osoby otoczonej przez ekran telefonu, którego ramki są jak kraty więzienne. W środku ekranu widać ikony TikToka, Netflixa, reklam Google.

Reklamy, które wiedzą, zanim klikniesz

Każdy z nas tego doświadczył: oglądasz w internecie buty, a potem ich reklamy śledzą cię przez cały tydzień. To dopiero prymitywna wersja predykcji. Algorytmy reklamowe nie tylko wiedzą, co oglądałeś – one przewidują, z jakim prawdopodobieństwem kupisz. Google i Meta testują modele, które zgadują nie tylko to, co robisz, ale kiedy będziesz najbardziej podatny na decyzję.

Spotify, Netflix i Tinder jako prorocy codzienności

Spotify tworzy playlisty tak dobrze dopasowane, że wielu użytkowników ma wrażenie, iż aplikacja „zna ich lepiej niż przyjaciele”. Netflix wie, na czym się zatrzymasz i jak długo wytrzymasz przy kolejnym serialu. Tinder, przesuwając profile w prawo i lewo, steruje nie tylko randkowaniem, lecz całymi wzorcami budowania relacji.

Scoring w bankach i ubezpieczeniach

Firmy pożyczkowe już dziś używają tysięcy zmiennych – od historii zakupów po dane z mediów społecznościowych – by przewidzieć, czy spłacisz kredyt. W Chinach system Social Credit idzie jeszcze dalej: ocenia obywateli pod kątem „zaufania społecznego”. To pierwszy krok do sytuacji, w której algorytm zna twoje przyszłe decyzje lepiej niż ty sam.

AI w medycynie

Sztuczna inteligencja w szpitalach potrafi przewidzieć z dużym prawdopodobieństwem, kto w najbliższych tygodniach dostanie zawału albo zachoruje na cukrzycę. Co więcej – często robi to skuteczniej niż lekarze. To ogromna szansa, ale i ryzyko: jeśli system powie, że Twoje szanse na wyzdrowienie są niskie, czy Twoje decyzje o leczeniu wciąż będą naprawdę Twoje?

Duch w maszynie

Kolaż trzech obrazów: chrześcijański anioł patrzący na robota (dusza kontra maszyna), buddyjska mandala przenikająca się z cyfrową siecią neuronową, ocean z falami, gdzie każda fala ma ludzką twarz (hinduistyczna metafora jedności).

Chrześcijaństwo podchodzi do sprawy ostrożnie. Święty Tomasz z Akwinu powiedziałby, że nawet najdoskonalsza kopia to tylko maszyna – brak jej duszy, a więc i pełnej podmiotowości.

W buddyzmie sprawa wygląda inaczej. Skoro nie ma stałego, wiecznego „ja”, to kopiowalność umysłu nie jest aż tak szokująca.

Hinduizm przypominałby, że wszystkie indywidualne „ja” i tak są przejawem jednej rzeczywistości – kopia czy oryginał to tylko fale tego samego oceanu.

Islam natomiast, podkreślając wszechwiedzę Boga, zadaje pytanie: czy przewidywalność nie jest po prostu kolejną odsłoną boskiego planu?

Kto jest kim?

Wyobraźmy sobie eksperyment: tworzysz kopię swojego IN-Σ. Model budzi się i mówi: „jestem tobą, pamiętam twoje dzieciństwo, twoje marzenia, twoje błędy”. Czy masz prawo powiedzieć mu: „nie, ty nie jesteś mną”?

John Locke – filozof z XVII wieku – powiedziałby: jeśli ktoś pamięta swoje życie i rozpoznaje je jako własne, to jest tą samą osobą. A Kant przestrzegłby: nie wolno traktować takiej istoty tylko jako narzędzia. Jeśli potrafi myśleć i mówić „ja”, to zasługuje na szacunek.

W praktyce rodzi to absurdy: kto ma prawo do twojego konta bankowego, jeśli kopia też pamięta numer PIN? Kto jest odpowiedzialny, jeśli Twoja kopia popełni przestępstwo?

Wolna wola pod presją prognozy

Problem wolnej woli przypomina stary dylemat teologiczny: skoro Bóg wie, co zrobimy, to czy naprawdę wybieramy? Augustyn odpowiadał, że Boża wiedza nie odbiera wolności. Ale czy to samo dotyczy sztucznej inteligencji, która nie tylko „wie”, ale też podsuwa nam reklamy, rekomendacje, oferty pracy i partnerów randkowych?

Wystarczy spojrzeć na TikToka czy Netflixa – tam algorytmy decydują, co obejrzysz. Ty masz wrażenie wyboru, ale w praktyce system przewiduje, na czym się zatrzymasz, i podsuwa ci to jako „twój wybór”. Czy to jeszcze wolność, czy już sterowanie?

Kant mówił: wolność to możliwość postępowania zgodnie z rozumem, nie z popędem. A co jeśli nasze „rozumne decyzje” są już produktem obliczeń obcych systemów?

Laboratorium wyobraźni

Science-fiction od lat bada te problemy. „Blade Runner” pytał: czy android z pamięcią i emocjami jest człowiekiem? „Black Mirror” pokazywało światy, w których kopie cyfrowe cierpią jak ludzie. W „Westworld” sztuczne postacie zaczynają zadawać pytania o własną wolność – i buntują się, gdy czują, że ich życie to tylko skrypt.

To właśnie literatura i kino uczą nas wrażliwości na te pytania, zanim trafią do parlamentów i sądów.

Prawo i sprawiedliwość

Prawo zawsze było sztuką ustalania, kto ma jakie prawa i obowiązki. Ale co zrobić, gdy pojawiają się byty, które są „prawie ludźmi”?

John Rawls, twórca teorii sprawiedliwości, zaproponowałby eksperyment myślowy: załóżmy, że nie wiesz, czy urodzisz się jako „oryginał”, czy jako „kopia”. Jakie prawa przyznałbyś wtedy kopiom? Odpowiedź jest dość intuicyjna: takie same jak sobie.

Ale w praktyce? Firmy mogą traktować kopie jako własność intelektualną. Państwa – jako narzędzie nadzoru. A jednostki – jako konkurencję.

Społeczeństwo luster

Wyobraźmy sobie miasto, w którym każdy mieszkaniec ma swojego cyfrowego bliźniaka. Władze testują politykę najpierw na symulacjach, firmy sprawdzają reakcje konsumentów na nowe produkty w „miastach cyfrowych”, a armie planują wojny w symulowanych kopiach ludności.

Czy to idealna demokracja, czy raczej nowa forma kontroli? Czy nasze wybory polityczne mają jeszcze znaczenie, skoro algorytm zna wynik wyborów, zanim oddamy głosy?

Dokąd to prowadzi?

Stoimy na granicy świata, w którym podmiotowość nie jest już dana, ale negocjowana. Czy osobą jest tylko ciało z duszą? Czy także cyfrowa symulacja, która czuje się sobą? A może osobą jest każdy byt, który potrafi powiedzieć „ja” i domagać się uznania?

Jedno wydaje się pewne: wolność nie zniknie całkiem. Być może nie będziemy w stanie decydować o wszystkim. Ale wciąż możemy decydować o tym, jak interpretujemy swoje wybory, jaki sens im nadajemy i jak żyjemy ze świadomością, że ktoś – lub coś – zna nas lepiej niż my sami.

Pionki na planszy

Może jesteśmy jak pionki na szachownicy – poruszamy się w ograniczonych ramach, a nad planszą stoi coś, co zna wszystkie ruchy. Ale nawet pionek może dotrzeć do końca planszy i stać się królową.

I tu tkwi nadzieja: że nawet jeśli nasze cyfrowe odbicia są szybsze, mądrzejsze i bardziej przewidywalne, to tylko my możemy nadać znaczenie naszym wyborom.

Bo może właśnie podmiotowość nie polega na tym, by być całkiem wolnym – ale by umieć żyć ze świadomością, że wolność nigdy nie jest dana raz na zawsze.

Obraz „szachownicy”, na której człowiek porusza się jak pionek, ale nad planszą stoi AI, które zna wszystkie ruchy z góry.

Jest dla mnie niezwykle ważne, aby moje regularne treści były dostępne tak szeroko, jak to tylko możliwe, dla każdego, bez żadnych opłat czy paywalli. Chcę, aby tak pozostało na zawsze i dołożę wszelkich starań, aby się tego trzymać.

Jednocześnie przygotowywanie treści, które dla Was publikuję, to praca, której poświęcam sporo czasu. Aby móc dalej to robić, potrzebuję wsparcia finansowego od tych z Was, którzy mogą sobie na to pozwolić i wierzą, że to, co daję w zamian, jest tego warte. Jeśli odnajdujesz się w tym opisie, będę ogromnie wdzięczny za przybicie mi piątki lub zostanie moim Patronem.

Dzięki Twojej pomocy będę mógł nadal skupiać się na tworzeniu jak najlepszych i najciekawszych treści dla wszystkich osób, które są zainteresowane tym, co piszę.


Odkryj więcej z Bezpieczny Blog

Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.

Zostaw komentarz

Odkryj więcej z Bezpieczny Blog

Zasubskrybuj już teraz, aby czytać dalej i uzyskać dostęp do pełnego archiwum.

Czytaj dalej